Gazeta Morska - Szlachcic za 100 tysięcy

Dorota Karaś, Magdalena Grzebałkowska

Jeśli chcesz zostać szlachcicem, możesz kupić tytuł z ogłoszenia w gazecie. Nobilitacja kosztuje tyle, co dwupokojowe mieszkanie na Przymorzu.

"Sprzedam tytuł szlachecki" - taki niecodzienny anons zamieszczono w jednej z gazet. Obok warszawski numer telefonu. Słuchawkę podnosi uprzejmy starszy pan. Twierdzi, że dzisiaj to już czwarty telefon w sprawie tytułu.

- Nie jest to tytuł hrabiowski - zastrzega mężczyzna - Bo też w Polsce prawdziwych hrabiów nie było.

Ślub nic nie da

- To musi być jakiś dowcip - twierdzi stanowczo Marcin Michał Wiszowaty herbu Pierzchała ze Związku Szlachty Polskiej, który działa w Sopocie od 1995 roku. - Tytułu szlacheckiego nie można kupić ani sprzedać, nie ma takiej możliwości.

Do Związku Szlachty Polskiej może wstąpić człowiek narodowości polskiej pochodzenia szlacheckiego, który ukończył 21 lat. - Koniecznie po mieczu - mówi Wiszowaty. - Pochodzenie po matce nie liczy się. Ktoś, kto mówi, że miał ciotkę lub babkę szlachciankę, nie może liczyć na przyjęcie.

Członkowie Związku Szlachty Polskiej muszą uznawać za fundamentalne wartości: honor, wolność, podstawowe zasady moralne, nienaruszalność własności prywatnej.

Osoby niehonorowe, karane sądownie za przestępstwa i te, które sprawują lub sprawowały jakiekolwiek funkcje w partii komunistycznej, nie mogą być przyjęte do Związku.

W dzisiejszych czasach szlachcicem nie można zostać. Jedynym sposobem jest wejście do rodziny szlacheckiej przez małżeństwo.

- Ale wówczas szlachcicami zostaną dopiero dzieci i tylko, gdy szlachcicem jest pan młody - mówi Marcin Wiszowaty. - Ślub ze szlachcianką nic nie da.

Dawniej możliwość nadania szlachectwa w Polsce miał jedynie król i Sejm. - Z przyczyn oczywistych od króla tytułu nie można dostać, a współczesny Sejm nie ma uprawnień - tłumaczy Wiszowaty.

Dawniej istniała jeszcze instytucja adopcji herbowej. Szlachcic mógł przyjąć do swojej rodziny kogoś bez tytułu, ale zostało to zakazane.

Szlacheckie tytuły nadawane są w Europie w monarchiach. Mogą je otrzymywać także Polacy. To obecnie jedyna legalna droga by stać się szlachcicem.

Szlachcic prestiżowy

Posiadacz szlacheckiego tytułu jest gotów sprzedać go za 100 tysięcy zł. Przez telefon nie chciał jednak powiedzieć, jak brzmi jego nazwisko rodowe. - To tytuł dobrej polskiej szlachty zagrodowej - zapewnia. - Jest w rodzinie od pokoleń.

Mężczyzna twierdzi, że dokumenty szlacheckie są w jego rodzinie od czasu powstania listopadowego. - Ale ród korzeniami sięga XVII wieku - mówi.

Cena 100 tys. zł nie wydaje mu się wygórowana: - Tytuł wart jest co najmniej tyle, ile dobry obraz - twierdzi. - Poza tym dokumenty są w doskonałym stanie, dobrze oprawione. Zostały zakonserwowane przez specjalistę z muzeum.

Posiadacz tytułu ma nadzieję, że na jego ofertę odpowiedzą albo kolekcjonerzy dokumentów, albo ludzie dobrze sytuowani.

- Jeśli komuś dobrze się wiedzie, może starać się w ten sposób podnieść swój prestiż - uważa. - Jestem już umówiony z jednym panem na spotkanie w sprawie sprzedaży tytułu.

W Polsce tytuły szlacheckie bez pokrycia nadaje Leszek Wierzchowski, samozwańczy książę regent. Tytuły szlacheckie otrzymują bogaci biznesmeni, których stać na wykupienie fałszywych herbów.

- Jego nominacje to nonsens - oburza się szlachcic Wiszowaty. - Na początku łączono nas ze świtą księcia regenta. Ludzie dzwonili do nas i pytali, za ile i w jaki sposób mogą zostać szlachcicami. Na szczęście to już się skończyło. Jeszcze raz powtarzam: tytułu nie można sprzedać, ani kupić.

Marcin Wiszowaty działalność Wierzchowskiego określa krótko: "kabaret".

"Gazeta Morska" z 30 marca 1999 r.

Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com